Półkolonie 2020

Mimo że 13 stycznia w naszym województwie rozpoczęły się ferie zimowe i szkoła w tym czasie powinna świecić pustkami, to - wbrew zasadom - stało się inaczej. Tuż przed 8.00 pojawiły się pierwsze osoby - ksiądz, uczniowie naszej szkoły i młodzież spoza niej, absolwenci, a nawet nauczyciele (którzy jak można by błędnie myśleć, w czasie wolnym nie chcą szkoły widzieć).

Lecz tym razem nie przyszli tu w celach edukacyjnych. Nazywamy ich dziś animatorami i wychowawcami, a to oznacza jedno… Zaczynamy półkolonie! Po mszy i odprawie (co miało wejść w naszą codzienną, miłą rutynę) zaczęli się schodzić uczestnicy, dzieci i młodzież w wieku 5-15 lat i tak schodzili się, aż uzbierało się ich ok. 100. Było to wyjątkowo duża liczba w stosunku do zeszłych lat, toteż było to dla nas wyzwanie. Po „tańcach-rozruszańcach” i krótkiej modlitwie, obejrzeliśmy część bajki pt. „Klaus”, która potem towarzyszyła nam przez całe półkolonie. Na spotkaniach w grupkach rozważaliśmy przesłanie filmu i wykonywaliśmy powierzone nam zadania nawiązujące do treści filmu. Nie mogło również zabraknąć kółek zainteresowań, a w tym roku było z czego wybierać. Pojawiały się zajęcia z robotyki, modelarskie, sportowe, z robienia czapeczek, zajęcia kreatywne (można na nich było robić niespotykane dekoracje plastyczne) oraz zajęcia z interaktywnymi zabawami.

Jak na każdych półkoloniach odbyły się niezapomniane wycieczki. We wtorek wybraliśmy się na basen, zmierzyć się z żywiołem, a w czwartek postanowiliśmy odwiedzić zoo w Chorzowie, aby podziwiać stworzenia Boże, które mimo zimy można było spotkać na wybiegach. Uczestnicy półkolonii (a szczególnie Ci najmłodsi) z nieposkromioną ciekawością podchodziły do coraz to nowych klatek napotkanych na naszej drodze.

W ostatni dzień uczestniczyliśmy wspólnie we mszy świętej a po obiedzie czekała nas… tombola. Był to bardzo emocjonujący punkt programu. Główną nagrodą była gra „5 sekund”. Gdy emocje opadły, pomodliliśmy się po raz ostatni i szkoła zaczęła pustoszeć, milknąć, ludzi było coraz mniej, aż w końcu znowu zamieniła się w tylko zwykły budynek bez radości i odgłosów obecności dzieci.

Z punktu widzenia animatora mogę powiedzieć, że był to czas radości, nowych znajomości, odpoczynku. Szansy na zmianę swojego życia dla uczestników, a dla nas czas dawania siebie, swoich talentów i swojego czasu tym dzieciom, które tak często potrzebują go bardziej niż czegokolwiek innego. Wystarczy im, aby ktoś z nimi porozmawiał, pograł w grę, czy choćby potrzymał za rękę i po prostu był obecny... Na pewno kończąc te półkolonie, jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia, ale również o te pojedyncze bezinteresowne czyny, które miejmy nadzieję prędzej czy później wyzwolą następne.

 

Natalia Czyżak

Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia wygody w korzystaniu z serwisu. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce.